Afera [ Z ]
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Afera [ Z ]

Nie wiem, co mnie napadło, ale stało się! Nocna wena dopisuje Wink Tekst ma charakter absolutnie żartobliwy, został napisany tej nocy (tj. 1.09.2009) i nie ma absolutnie większego sensu ani logiki. Zobaczcie sami Mr. Green

Dedykowane nimfce Wink






- Czy ty to widziałeś? – Przed oczami Chase’a pojawił się plik dokumentów. Młody chirurg uniósł wzrok i spojrzał na mocno zmieszanego Foremana.
- Jeśli to jest to, o czym myślę… - westchnął, biorąc do ręki kartki. Spojrzał na pierwszą i skrzywił się odruchowo. – Tak, to właśnie to. Widziałem.
Foreman zacisnął lekko usta, po czym usiadł obok przyjaciela. Przez moment obaj siedzieli w milczeniu, gapiąc się bezmyślnie w ścianę. Żaden z nich tak naprawdę nie wiedział, co powiedzieć, czy się śmiać, płakać, a może po prostu machnąć ręką. Sytuacja wydawała się absurdalna do granic możliwości, nawet dla nich, którzy po pracy z House’m mieli w tej materii spore doświadczenie.
- Jak Cameron? – spytał w końcu Foreman.
- Trochę zszokowana.
- Nie dziwię się. W końcu to przecież… cała rubryka. A jak Cuddy?
Chase wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Chyba jeszcze nie wie, inaczej biegałaby po całym szpitalu, złorzecząc i wymyślając na House’a.
- Myślisz, że to jego sprawka?
Parsknęli śmiechem. Chase podrapał się po głowie.
- Jest największym podejrzanym. Z drugiej strony… musiałby być naprawdę zboczony, żeby wymyśleć coś takiego.

***

Cameron drżącymi rękami przerzucała kolejne strony, ledwo przebiegając po nich wzrokiem. Tuż obok rozbawiona do granic możliwości Trzynastka obserwowała ją z radosną miną.
- Mój Boże… - Cameron otworzyła ze zdziwienia usta. – To jest… to jest… mój Boże…
- Dlaczego tak cię to zaskakuje? – Trzynastka wyszczerzyła zęby w uśmiechu. – Ty i House… Kiedyś coś iskrzyło, prawda?
Blondynka zaczerwieniła się i wzruszyła ramionami.
- Posłuchaj tylko tego: „…kiedy nachylasz się nade mną i wodzisz ustami po mojej szyi, to tracę oddech i czuję się całkowicie bezwolna…” Albo to: „Przywarł do niej mocniej pogłębiając pocałunek - chciał chociaż raz, chociaż na chwilę zatracić sie w tej pieszczocie, o której marzył od tak dawna.”
- Brzmi jak wyjęte z jakiegoś romansu – skrzywiła się Remy. – Całe szczęście, że mnie tego oszczędzili… Podobno, tu cytuję, ja i Foreman jesteśmy nudni.
- Nudni to lepiej niż niedobrani – burknęła Cameron. – Jedna połowa sądzi, że tak naprawdę wciąż skrycie kocham House’a, a druga, że jesteśmy z Chase’m cukierkowo obrzydliwi.
Przez moment jeszcze cytowały sobie wzajemnie co lepsze fragmenty. Im bardziej zagłębiały się w temat, tym więcej dostrzegały powodów do śmiechu. Pod koniec już prawie nie wytrzymywały i chichotały w najlepsze, ignorując zdziwione spojrzenia pracowników szpitala.
- Jajka! Jajka i koguty! – Cameron ocierała łzy. – Nigdy nie myślałam, że przeczytam coś takiego.
- Jajeczna homofobia! – poprawiła ją usłużnie Remy. – Nie wiem, kim jest ta osobniczka, do której się to odnosi, ale strasznie podoba mi się jej ubranko…

***

Tego dnia Gregory House wstał stanowczo zbyt wcześnie. Co prawda na zegarku widniała już dziesiąta, ale diagnosta bardzo chętnie powylegiwałby się jeszcze trochę w łóżeczku. Noga prawie wcale nie bolała, Kaczuchy jeszcze nie dzwoniły z pretensjami, Cuddy też nie… a, prawda, przecież wyjął kabel z gniazdka i wyłączył komórkę, żeby nikt mu nie przeszkadzał! Z westchnieniem zwlókł się z łóżka i poczłapał do łazienki.
Kiedy już wystarczająco się wyszykował i pozwlekał dla nieprzyzwoitości, wyszedł z domu, kombinując, jaką wymówkę tym razem zaserwować swojej niepokornej szefowej. Parkując na swoim stałym miejscu, już miał w głowie ułożony plan.
Wchodząc do środka, od razu zauważył dziwne poruszenie wśród personelu. Pielęgniarki wyglądały na dziwnie podekscytowane, kilka nawet pokazywało go sobie palcami. Jakaś afera wisiała w powietrzu. Czyżby znowu krążyły niewybredne plotki o nim i o Cuddy? Ale one przecież krążyły cały czas, to nie mogło być to…
Nagle poczuł silną dłoń zaciskającą się na jego kołnierzyku. Następnie jakaś nieznajoma siła zaczęła go wlec w swoją stronę.
- Hola, trochę szacunku dla kaleki! – wykrzyknął z udawanym oburzeniem. Obejrzał się przez ramię i zobaczył rozjuszonego Wilsona. Dla żartu pacnął go laską po kolanach, ale to nic nie dało. Wilson zatrzymał się dopiero przy windach.
- Dlaczego nocami nie jesteś taki drapieżny? – House zamrugał zalotnie.
- To nie jest śmieszne, House. – Wilson pokręcił głową.
Drzwi windy otworzyły się. Wilson wepchnął House’a do środka i sam wszedł za nim. Chwilę po tym, jak ruszyli, nacisnął przycisk „stop”.
- Okej, masz rację, to przestaje być śmieszne. Chociaż, ostatnie badania dowodzą, że seks w windzie…
- Zamknij się i przeczytaj to! – House z zaskoczoną miną przyjął podetknięte mu pod nos kartki. Najpierw czytał ze zmarszczonym czołem, po chwili jednak uśmiechnął się jednym kącikiem ust. Wilson odblokował windę i kiedy dojechali na swoje piętro, House szczerzył się już od ucha do ucha.
- To jest genialne! – wykrzyknął z uniesieniem. – Muszę to zobaczyć na żywo!
I zanim Wilson zdołał go powstrzymać, pognał do swojego gabinetu z zamiarem jak najszybszego włączenia komputera.

***

W okolicach popołudnia szpital uspokoił się. Wszyscy oswoili się z tym nieoczekiwanym splotem wydarzeń i nikt już się tym nie przejmował. Co najwyżej padały jakieś śmieszne cytaty lub ktoś żartował, że „już lunch, czas na polowanie”. Główni bohaterowie afery wciąż przewracali na to oczami, ale także uśmiechali się pod nosami, traktując to jako dobry żart. Największą uciechę miał podobno sam House, który zamknął się w swoim gabinecie i nie ruszał się sprzed komputera.
Najbardziej zaskakiwała reakcja administratorki szpitala, Lisy Cuddy. Pani dziekan w żaden sposób nie zareagowała, ba, nie dała po sobie poznać, że zrobiło to na niej jakiekolwiek wrażenie. Jak gdyby nigdy nic zajmowała się swoimi sprawami.
Dlatego też każdy zareagował zdziwieniem, kiedy nagle z gabinetu Cuddy dobiegł donośny pisk i zaraz potem okrzyk:
- HOUSE!

***

- Co to ma być?!
House spojrzał na Cuddy, potem na ekran monitora, jeszcze raz na Cuddy, na plik rzuconych przez nią kartek i znów na Cuddy.
- Oni są tam strasznie pro-rodzinni, zauważyłaś? Każdy ma brata, siostrę, a niektórzy nawet i więcej! Poczułem się przez to taki niedopieszczony…
- Oni? ONI? Czy ty sobie myślisz, że uwierzę, że to wszystko…
- …jest prawdziwe? – dokończył za nią rozbawiony House. – Byłoby miło. Musiałbym być chory psychicznie i naprawdę niewyżyty, żeby stworzyć takie coś zupełnie sam. Choć, gdyby założyć, że moi lokaje mi pomogli…
Cuddy otworzyła usta, ale po chwili je zamknęła. Stała tak, nie wiedząc co powiedzieć. W końcu przysunęła sobie krzesło i usiadła obok House’a. Spojrzała na monitor i pokręciła głową.
- To jest niesamowite… - wymruczała. – Naprawdę, szczerze ich podziwiam…
- Podobno jest tego więcej, ale to jest najlepsze – zauważył diagnosta, również pogrążając się w lekturze.
- Myślisz, że moglibyśmy do nich napisać? Tylko co…
- Moglibyśmy spytać, czy leci z nimi instrukcja obsługi…
- House!
Trzepnęła go lekko w ramię, ale nie była w stanie ukryć gwałtownego rumieńca.
- To jeszcze nic, nie wiem, czy widziałaś to! – House przez moment szukał odpowiedniego działu. Wreszcie znalazł i z triumfalną miną pokazał szefowej.
- Przestań! Cały szpital o tym plotkuje! – Cuddy zarumieniła się jeszcze bardziej. Odwróciła głowę i odetchnęła głęboko. Nagle zauważyła rozbawione Kaczuszki siedzące w sąsiednim pomieszczeniu. Posłała im surowe spojrzenie i ponownie zwróciła się w stronę House’a. – A zresztą… nie będę się przejmować, co tam o mnie wypisuje jakaś surykatka.
- Za to jaka mądra surykatka! – odparł z podziwem House. – Razem z tą dziką świnią, całkiem niezła parka.
- No tak, to przecież małże…
Nie zdawali sobie sprawy, że już od dłuższej chwili są obserwowani. Rozbawionym Kaczuszkom zaczął towarzyszyć równie rozbawiony Wilson, a w korytarzu co chwila ktoś przystawał i spoglądał zaciekawiony na tę niecodzienną parkę.
- O, a to wszystko tego wina! – Cuddy dorwała się do myszki i kliknęła w odpowiedni profil. – Nie wiem, kim jest ten Arkadiusz, ale powinni dać mu Nagrodę Nobla.
- A byłem pewien, że ma na imię Zygfryd… O, a ja najbardziej lubię tę, bo ona najbardziej lubi mnie!
- Nimfka? Bardzo ładny nick. A ten… wygląda na niezłego lubieżnika.
- Masz lubieżny rentgen w oczach, Cuddy? – spytał z błyskiem w oku House, przysuwając się bliżej. – Po czym to poznajesz? Co widzisz, patrząc na mnie?
- Odsuń się, House! – odparowała szybko Lisa, sama odsuwając się na bezpieczną odległość. – Nie wiem, to chyba przez tego Garfielda w awatarze.
- Swój człowiek! Wygląda na równego gościa. O, a ten podszywa się pode mnie! I ten też! I ten… Hm… Nie wiedziałem, że można wymyślić tak wiele wariacji z moim nazwiskiem! Najbardziej podoba mi się „House4ever”.
- A mnie ten „hopsahopsa”.
- Co powiesz na Huddy Lover?
Cuddy nic nie odpowiedziała. Spojrzała na Grega spod oka i zacisnęła zęby.
- Założę się, że przeczytałeś wszystkie te zbereźne fan ficki…
- Zbadałem również dogłębnie istotę HuSu i HuKu!
- Nie wyobrażaj sobie zbyt wiele, House! – warknęła, ale z mniejszą niż zwykle zaciętością. – Oni naprawdę myślą, że my… że my moglibyśmy… - wyjąkała.
- Oczywiście, że moglibyśmy.
Po tym stwierdzeniu w gabinecie zapadła cisza. Cuddy nie śmiała podnieść wzroku znad swoich rąk. Nie wiedziała, czy House oczekuje od niej jakiejś odpowiedzi, nie wiedziała, czy ci stojący na korytarzu mają świadomość, co się teraz między nimi rozgrywa. Nie czuła na sobie jego spojrzenia.
Wreszcie nieśmiało podniosła głowę i napotkała bystre spojrzenie niebieskich oczu. Na moment straciła dech.
- Spójrz na tę dobrą, miłą Ann. Zwariowaną Matrixę. Zbereźną surykatkę. Na Sarusię, Żanetę, Marguerite i na całą resztę. Oni wszyscy nam kibicują. Nie możesz ich zawieść!
Znowu sobie żartował. Cuddy poczuła w środku ukłucie rozczarowania. Przez moment naprawdę myślała, że tym razem…
- W porządku, koniec tych żartów. – Podniosła się z krzesła i już miała odejść, kiedy złapał ją za rękę.
- Hola, nie tak szybko! Mówiłem poważnie.
Odwróciła się szybko, próbując zignorować szybsze bicie serca. Tak bardzo chciała, żeby skończył tę grę, żeby wreszcie powiedział, co mu chodzi po głowie.
- Jest tu coś jeszcze, coś, co z zaskoczeniem odkryłem – powiedział w końcu, lekko zamyślony, jak zawsze, kiedy coś mu chodziło po głowie.
- Że jeśli kiedykolwiek będziesz miał dziecko, to nazwiesz je Lupus albo Amyloidoza? – wtrąciła z szyderczą kpiną. Zaraz jednak sama siebie zganiła. House nie zwrócił na to uwagi.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu zauważyła na jego twarzy zmieszanie. Spojrzał na nią, a następnie odwrócił wzrok, krążył nim na boki, ale nie mógł długo go nigdzie utrzymać. Wreszcie zatrzymał go na monitorze; Cuddy też tam spojrzała i zobaczyła: ich wspólne zdjęcie. Oczywiście to był fotomontaż, ale… Poczuła, jak coś skręca jej się w żołądku.
- Pomyślałem, że moglibyśmy…
- Moglibyśmy co? – spytała, zanim mogła się powstrzymać.
- Wiesz, co! – syknął odrobinę nieprzyjemnie.
Wstrzymała oddech.
A potem, niezwykle wolno, dotknęła jego dłoni. Splotła jego palce ze swoimi.
Sama nie wiedziała, skąd się w niej bierze ta odwaga. Może stąd, że nie miała już siły dłużej czekać, a cała ta sytuacja uświadomiła jej, że rzeczywiście mogliby.Dlatego podeszła bliżej, o wiele bliżej niż kiedykolwiek, tak blisko, że jej usta prawie stykały się z jego.
- Co ty robisz, Cuddy…? – spytał cicho, wreszcie patrząc jej w oczy.
- Może i ty powinieneś się zarejestrować na tym forum?
- Już tam jestem. Nie widziałaś? Doctor Evil. Nazywam się Gorm, mam tajny plan przejęcia świata i takie tam.
Roześmiała się.
- Czyli ja jestem Biolkuleczką?
- Och, twój tyłek definitywnie przypomina dorodną kulkę.
Tym razem roześmiali się oboje.


Ostatnio zmieniony przez Shitzune dnia Nie 17:01, 10 Sty 2010, w całości zmieniany 3 razy



Autor postu otrzymał pochwałę.

_________________

In 30 years, kids as young as 6 or 7 will be sitting in classrooms hearing that women didn’t always have the rights to their own bodies and how boys couldn’t marry boys and girls couldn’t marry girls and they’re going to be as confused and disturbed as when we first learned about slavery and Black Codes.

PostWysłany: Wto 3:05, 01 Wrz 2009
Shitzune
Katalizator Zbereźności



Dołączył: 07 Kwi 2009
Pochwał: 47

Posty: 10576

Miasto: Graffignano
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

OMG Shitzune czy ty wiesz że jesteś genialna, ta miniaturka jest cudna, te wplecione nicki hahaha



_________________


Moje siostrzyczki Nemezis i Sevir i nasza mamuta Maagda
Mój prywatny, jedyny i niezastąpiony kaloryferek Alan
Moja prywatna pisarka zÓych dobranocek, po których nikt nie zaśnie - Guśka

PostWysłany: Wto 3:19, 01 Wrz 2009
nimfka
Nietoperek
Nietoperek



Dołączył: 13 Sty 2009
Pochwał: 30

Posty: 11393

Miasto: HouseLand
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

*padłam, jednak po chwili jestem gotowa napisać komentarz, choć nie wiem, jaki będzie gdyż cały czas się śmieje* hahaha
Shee to jest świetne Smile a Ty genialna Smile Jeszcze nigdy się, aż tak nie śmiałam, czytając jakiś fik jak teraz czytając Twoją miniaturkę.



_________________
"Nigdy nie dyskutuj z głupkiem, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona Cię doświadczeniem ;]"

Moja zÓa, mHoczna i demoralizująca siostra Mirela :*

PostWysłany: Wto 3:21, 01 Wrz 2009
Marguerite
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Kwi 2009
Pochwał: 14

Posty: 9326

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jest absolutnie rewelacyjne. czytając wybuchłam głośnym śmiechem gdzies na wysokości dzikiej świni i zbereźnej surykatki... Mr. Green Rozwaliłas mnie maksymalnie i nie wiem jak sie pozbieram. Tyle że Pumba to Guziec Kochana, a nie jakis tam dziki świniak...



_________________

PostWysłany: Wto 7:31, 01 Wrz 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ech, znowu wzięli mnie - qlturalnego guźdźca - za dzikiego świniaka... Poddaję się!



PostWysłany: Wto 8:52, 01 Wrz 2009
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Naprawde świetny! Przede wszystkim doceniam pomysł... I jesli ten nocny wen przynosił będzie więcej takich dobrych tekstów, to nie spij kochana i rok!



_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Wto 9:46, 01 Wrz 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nice.
Gratuluję pomysłu i...uśmiałam się niesamowicie Mr. Green.



_________________
Jak sobie pościelisz, to mnie zawołaj. Wink

PostWysłany: Wto 11:58, 01 Wrz 2009
Ewel
Neskwikowa BiolKuleczka



Dołączył: 23 Gru 2008
Pochwał: 72

Posty: 10183

Miasto: G.||Gdynia
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

po pierwsze świetny pomysł
po drugie dużo dobrego humoru
po trzecie bardzo ciekawe i wciągające
po prostu WSPANIAŁE



_________________
avek mój
"Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.To uczciwi są nieprzewidywalni ,zawsze mogą zrobić coś niewiarygodnie głupiego..."- Kapitan Jack Sparrow
Zazdrość to chyba najstarszy motyw morderstw na świecie.-Seeley Booth
houselove kliknij, jeśli jesteś fanem serialu Bones

PostWysłany: Wto 12:24, 01 Wrz 2009
poprostuxzjawa
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 39

Posty: 2061

Miasto: Młodocin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pomysł wspaniały. Bardzo śmieszne skonstruowana miniaturka. Tak zaskakują swą niemożliwością, że nawet na błędy się nie zwraca uwagi.
Wspaniałe!



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Wto 13:54, 01 Wrz 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Miniaturka świetna a poza tym bardzo zabawna Cool



PostWysłany: Wto 16:40, 01 Wrz 2009
martusia14
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 17 Sty 2009

Posty: 314

Miasto: Toruń
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SPROSTOWANIE (wybitnie świńskie i niezwykle fakoszerne)
z dedykacją dla ROCKET QUEEN



- House, jest sprawa.
Gregory House bardzo wolno podniósł powieki i skierował swoje zamglone spojrzenie na osobę przed nim stojącą. Średniego wzrostu… trochę zarośnięty… jasnowłosy… z wkurzającym akcentem…
- Czego chcesz, ptysiu? – wymamrotał leniwie, drapiąc się po czole. – Nie biorę dzisiaj żadnych przypadków, mam zajęte popołudnie.
I uśmiechnął się lubieżnie, z zadowoleniem myśląc o czekającej go kolacji. Nie tylko kolacji. Także pięknej, zgrabnej i cholernie seksownej czarnowłosej kobiecie, z delikatnie umalowanymi powiekami i malinowymi ustami, zapewne ubranej w długą, ciemnoczerwoną suknię... A potem zacznie się zabawa pod tytułem „let the fick come true”…
- Nie chodzi o żadne przypadki – zaprzeczył Chase z niepewną miną. – Dzwoniła Rocket.
- Rocket…? A! Ta świnia.
- No właśnie nie świnia.
House uniósł się lekko na łokciach.
- Jak to: nie świnia?
- No nie świnia.
- Nie świnia?
- Nie świnia. Guziec – wyjaśnił chirurg, uśmiechając się lekko. – A właściwie to Pan Guziec. Albo Pan Fakoszer. Albo Pan Phacochoerus Africanus, ale to już trochę za długie.
House przez długi czas siedział z nieco głupią miną, wpatrując się w swojego byłego pracownika i wolno trawiąc informace. Jego myśli wciąż krążyły wokół pewnej uroczej, a raczej uroczo denerwującej pani administrator, więc automatycznie wszystko przyswajał nieco wolniej. Personel ani myślał protestować – diagnosta wydawał się po raz pierwszy od bardzo dawna w pełni zadowolony. Poza tym, większość z nich zarobiła naprawdę dużo pieniędzy na zakładach, które szły już od dawna…
- Chyba Pani Guziec! – odparł w końcu House, parskając gniewnie. – To kobieta! Ale guziec, nie guziec, i tak świniowate, więc o co chodzi?
- Ja tylko przekazuję. – Chase wzruszył ramionami. Odwrócił się na pięcie i już miał zamiar wyjść z gabinetu, kiedy nieoczekiwanie zatrzymał się w progu. – Założyłeś sobie tam konto, prawda?
House wyszczerzył zęby w odpowiedzi.
- To, hm… - Chase chrząknął. – Pozdrów tę tam… no… wiesz. Chasper. Chyba mnie lubi. Jest naprawdę urocza. No. To ja pójdę.
I wyszedł.

***

- I co powiedzieli? – spytała zaciekawiona Cuddy, opierając się na ramieniu House’a. Ten przewrócił oczami, ale zgodnie objął ją w talii i razem spacerowali słabo oświetlanymi ulicami miasta.
- Że będą mieć nas na oku – odparł z przekąsem. – To lepsze niż Big Brother. Tylko że tu nie ma jednego głupiego Wielkiego Brata, tylko cała Big Rodzina. A ta świnia…
- Guziec.
- No właśnie o tym mówię. Wybaczyła.
- To dobrze.
Przytuliła się do niego mocniej, wdychając głęboko chłodne powietrze nocy. House zachwiał się lekko pod jej ciężarem, ale zacisnął zęby, mocniej oparł się na lasce i wytrzymał.
- Teraz mogę rozpocząć mój niecny plan opanowania forum. Sesesesese.
- A nie sasasasasa?
Zatrzymali się.
- Nie, sesesesese – odpowiedział po namyśle House. – Zdecyowanie w ten sposób. Sasasasasa jest takie… hattrickowe.
- Skoro tak mówisz…


koniec niewielki i bardzo niepewny z małą nadzieją na być może kiedyś dalszy ciąg


Ostatnio zmieniony przez Shitzune dnia Wto 20:50, 01 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz



Autor postu otrzymał pochwałę.

_________________

In 30 years, kids as young as 6 or 7 will be sitting in classrooms hearing that women didn’t always have the rights to their own bodies and how boys couldn’t marry boys and girls couldn’t marry girls and they’re going to be as confused and disturbed as when we first learned about slavery and Black Codes.

PostWysłany: Wto 20:05, 01 Wrz 2009
Shitzune
Katalizator Zbereźności



Dołączył: 07 Kwi 2009
Pochwał: 47

Posty: 10576

Miasto: Graffignano
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Boskie znów można sie pośmiać Smile



_________________
"Nigdy nie dyskutuj z głupkiem, bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona Cię doświadczeniem ;]"

Moja zÓa, mHoczna i demoralizująca siostra Mirela :*

PostWysłany: Wto 20:09, 01 Wrz 2009
Marguerite
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Kwi 2009
Pochwał: 14

Posty: 9326

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Teraz Pumba czuje się w pełni zaspokojona Mr. Green
BTW, Shee czy pisałam już, że ten tekst jest absolutnie wspaniały?



PostWysłany: Wto 21:08, 01 Wrz 2009
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jest świetne Laughing
Ten fik będę czytać na poprawę humoru. A skoro rok szkolny się zaczął, to zaglądnę tu może raz na tydzień Mr. Green



_________________
"Inteligentni ludzie często zmuszeni są do picia, by bezkonfliktowo spędzić czas z idiotami."

PostWysłany: Wto 21:20, 01 Wrz 2009
Pikaola
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 09 Sty 2009

Posty: 72

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Miałam kiedyś podobny pomysł, zaczęłam go nawet realizować na innym forum, ale nie dość, że mi brakło pomysłu na dokończenie, to teraz widzę, że przy Tobie mogę się schować!

Jesteś genialna! Chylę czoła!
Dowcipna fabuła, nicki i ogólny zarys forum wprowadzony naprawdę rewelacyjnie! No i jeszcze romantyczny Huddy-akcent, cudooo!

W dodatku trafiłam tu przypadkiem, szukając czegoś na porpawę mojego wisielczego nastroju... i trafiłam idealnie!
Szczerzę się teraz do monitora, dzięki! Smile

P.S.
Postawiłam stanowczo za dużo wykrzykników, ale to było tak rewelacyjne, że: wykrzyknikwykrzyknikwykrzyknikwykrzyknikwykrzyknik



PostWysłany: Wto 21:23, 01 Wrz 2009
Sarusia
Patomorfolog
Patomorfolog



Dołączył: 08 Kwi 2009
Pochwał: 14

Posty: 846

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.19690 sekund, Zapytań SQL: 14