 |
 |
 |
|
 |
|
Zobacz poprzedni temat
:: Zobacz następny temat
|
Wiadomość |
Autor |
|
 |
"Sukcesy i porażki" nr 01/2010 [M]
Cytat: | Inspiracja by Tygrys.
Dla orco, w podziękowaniu za budujący komentarz do poprzedniego (po)twora. |

Z Lisą Cuddy i Gregory'm House'm, zwycięzcami konkursu „Para idealna” ogłoszonego na łamach naszego miesięcznika w numerze 11/2008, spotykam się w ich mieszkaniu. Co prawda pracę konkursową wysłał do nas przyjaciel pary, James Wilson, jednak po kilku telefonach udało mi się namówić ich na wywiad.
Drzwi otwiera mi pani domu, ubrana w elegancką, czarną sukienkę. Uśmiecha się sympatycznie. Prowadzi mnie do salonu, w którym dr House, zajęty czytaniem medycznego czasopisma, ignoruje moje powitanie.
Dom jest schludny, modnie urządzony. Znać kobiecą rękę, choć w pokoju znajdują się też ślady męskiej obecności – czasopisma motoryzacyjne, pokaźna kolekcja różnego rodzaju alkoholi i... mój Boże, czy to „Playboy'e”?!
- Są do wyrzucenia, znalazłam je podczas porządków – tłumaczy bez skrępowania Lisa, dostrzegając moje spojrzenie, a Gregory dodaje:
- Ta, od pewnego czasu gazety nie są mi potrzebne.
Postanawiam porzucić ten temat. W zamian pytam o coś – w moim mniemaniu – bezpiecznego.
- Jak się państwo poznali?
- Na studiach w Michigan – Dr Cuddy uśmiecha się do swoich myśli i lekko rumieni.
- Rozumiem, że od razu zaiskrzyło?
- Jeśli przez „od razu” rozumie pani „po dwudziestu latach”, to owszem, od razu – odpowiada sarkastycznie dr House. Rozmowę przerywa nam pojawienie się w drzwiach małej dziewczynki. Dr Cuddy sadza sobie córeczkę na kolanach.
- Czy doktor House jest dobrym ojcem? - pytam wobec tego.
- Stara się. I coraz lepiej mu wychodzi.
- Cuddy, rozmawiasz z samą sobą? - Gregory unosi kpiąco jedną brew. Obie patrzymy na niego niewiele rozumiejąc.
- Och, wybaczcie. Myślałem, że bawimy się w „ignoruj intruza i mów o nim, jakby nie było go w pokoju”.
Zerkam na zegarek. To dopiero trzynasta minuta wywiadu, a ja mam już serdecznie dosyć. Jakim cudem Lisa wytrzymała dwa lata? Postanawiam zmienić temat.
- „Cuddy”? Zwracają się państwo do siebie po nazwisku?
- Och, stare przyzwyczajenia. Coraz rzadziej nam się to zdarza, ale jednak.
- I mimo to dr Wilson uważa państwa za parę idealną?
- James od zawsze nam kibicował.
- Dlaczego?
- Pewnie w dzieciństwie lubił bajkę „Piękna i bestia” - dr Cuddy wybucha perlistym śmiechem.
- Nice – komentuje dr House, najwyraźniej w geście uznania. Któż zrozumie tych dwoje?
Ponieważ widzę, że nie należą do specjalnie pruderyjnych par, pozwalam sobie zadać osobiste pytanie.
- Dobrze się państwu układa w łóżku?
Zdecydowanie – odpowiadają oboje w dokładnie tym samym momencie, patrząc na siebie tak, że nawet mnie robi się gorąco.
- Czy mogą państwo opowiedzieć coś o swoim związku? Za co najbardziej cenicie to drugie, co was połączyło?
- Wierzy pani w przeznaczenie? - Dr Cuddy uśmiecha się do mnie promiennie, na co dr House wywraca oczami i robi zdegustowaną minę. - Bo jeśli nie, to nie jestem w stanie pani tego wytłumaczyć. Tylko trochę czasu zajęło nam uzmysłowienie sobie, że to, co jest między nami, to właśnie miłość.
- Pan tak nie uważa, doktorze? - pytam nieco poirytowana, w reakcji na jego udawany odruch wymiotny.
- Powiedzmy, że myślę podobnie, tylko nie widzę potrzeby ubierania tego w takie ckliwe słówka.
- Nie myśleli państwo o ślubie?
- Nie – kolejny raz odpowiadają jednocześnie. To akurat mnie nie dziwi, życie na kocią łapę to poniekąd ostatni trend (czytaj więcej na stronie 46).
Podczas całej rozmowy mała Rachel siedziała wtulona w ramiona mamy. Teraz jednak wdrapuje się na kolana dr House'a. Obserwuję to z zainteresowaniem i ku mojemu wielkiemu zdumieniu, mała przytula się do je jego szorstkiego policzka, a on głaszcze ją po plecach.
- Nie taki House straszny, jak go malują – uśmiecha się do mnie dr Cuddy, kolejny raz odgadując moje myśli. - Choć z zewnątrz może to wyglądać inaczej, to naprawdę dobry człowiek. Za coś go w końcu kocham, prawda?
Czas wywiadu powoli dobiega końca. Zadaję ostatnie pytanie.
- Czy potrafią sobie państwo wyobrazić życie bez tego drugiego?
- Bez niej to jeszcze, ale bez jej gigantycznego tyłka? No way! - odpowiada Gregory, patrząc na Lisę nieco prowokacyjnie. Obawiam się, że mogę stać się mimowolnym świadkiem rozpadu tego związku, ale kolejny raz zostaję zaskoczona. Dr Cuddy daje partnerowi przysłowiowego „kuksańca”, jednak zaraz potem przytula się do niego.
Gregory House i Lisa Cuddy są z całą pewnością najdziwniejszą parą jaką w życiu spotkałam. Wedle dewizy dr. House'a, „dziwaczne jest dobre”, a ja – po tej krótkiej rozmowie – pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że idealne.
|
Autor postu otrzymał pochwałę.
|
Wysłany:
Nie 21:07, 03 Sty 2010 |
|
Sarusia
Patomorfolog


Dołączył: 08 Kwi 2009
Pochwał: 14
Posty: 846
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
|
 |
bardzo mi sie podoba. :)
|
|
_________________ .
Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz. filozof Jagger
Ale jak się okazuje, jeśli się czasem starasz, to dostajesz to, czego potrzebujesz. Lisa Cuddy
Wysłany:
Nie 21:11, 03 Sty 2010 |
|
sylrich05
Geriatra


Dołączył: 29 Lip 2009
Pochwał: 2
Posty: 724
Miasto: Bytom
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Dziękuję!
Bardzo dziękuję Ci za tego ficka!
Czytając go przez cały czas miałam na twarzy uśmiech (:
Jest naprawdę wyjątkowy!
Nie tylko pod względem pomysłu (:
Ten wywiad jest zabawny, a jednocześnie taki słodki (;
Gratuluję Ci tego, że potrafisz ukazać bohaterów takich, jakimi są naprawdę w serialu ( to niełatwe, prawie niespotykane)
I to:
Cytat: | (czytaj więcej na stronie 46) |
rozbroiło mnie, chociaż nie wiem dlaczego, bo idealnie pasuje do tej formy (;
Lecę czytać jeszcze raz
i czekam na kolejne takie perełki :*
Pozdrawiam,
LTK
|
|
_________________ Każdy błąd kobiety jest winą mężczyzny.
Wysłany:
Nie 21:38, 03 Sty 2010 |
|
LicenceToKill
Pulmonolog


Dołączył: 23 Gru 2008
Pochwał: 11
Posty: 1292
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Strasznie mi się podoba! :D
Bardzo oryginalny pomysł i w ogóle :brawo:
|
|
Wysłany:
Nie 21:38, 03 Sty 2010 |
|
Dyzia
Stomatolog

Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3
Posty: 500
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Oryginalna forma :) Zabawne, słodkie, a jednocześnie miejscami takie Housowe :D
Cytat: | choć w pokoju znajdują się też ślady męskiej obecności – czasopisma motoryzacyjne, pokaźna kolekcja różnego rodzaju alkoholi i... mój Boże, czy to „Playboy'e”?!
- Są do wyrzucenia, znalazłam je podczas porządków – tłumaczy bez skrępowania Lisa, dostrzegając moje spojrzenie, a Gregory dodaje:
- Ta, od pewnego czasu gazety nie są mi potrzebne. |
Mój ulubiony fragment :D A to poniżej-genialne podsumowanie:
Cytat: | Gregory House i Lisa Cuddy są z całą pewnością najdziwniejszą parą jaką w życiu spotkałam.
|
Pisz, pisz, pisz, bo teraz Huddyści potrzebują takiego "stuffu"!
|
|
_________________
Cudny Óbiór od siostry!
maybe_55 i nigide, mHroczne rodzeństwo! ;) Nettie, kuzynka któregoś tam stopnia! :]
Wysłany:
Pon 8:27, 04 Sty 2010 |
|
BluePoliceBox
Kardiochirurg


Dołączył: 14 Lip 2009
Pochwał: 6
Posty: 3274
Miasto: Wieliczka
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Sarusia kolejny raz dała radę :rotfl2:
Nietuzinkowa idea, forma też inna niż zwykle.
Jeszcze nie zdarzyło mi się czytać wywiado-fika.
To był mój pierwszy raz
:hahaha:
Przyznam się bez bicia, że ten pierwszy był super i liczę na więcej :cfaniak:
Jeśli masz kontakt do naszej "pary miesiąca" to możesz zadzwonić i powiedzieć Cuddy, żeby broń boże nie wyrzucała zacnej kolekcji. Takie marnotrastwo *łapie się za głowę* Są ludzie, którzy chętnie przyjmą Playboye w ramach akcji podaruj dzieciom słońce (ja na przykład)
:>
|
|
_________________ Bash in my brain And make me scream with pain Then kick me once again,
And say we'll never part...
I know too well I'm underneath your spell,
So, darling, if you smell Something burning, it's my heart.
Wysłany:
Pon 10:03, 04 Sty 2010 |
|
JigSaw
Diabetolog


Dołączył: 24 Sty 2009
Pochwał: 30
Posty: 1655
Miasto: Miasto Grzechu
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
:mrgreen:
Usmiałam się czytając tego fika. Świetny pomysł i świetne wykonanie :) Brawo!
|
|
_________________
Wysłany:
Pon 10:12, 04 Sty 2010 |
|
T.
Mecenas Timon


Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37
Posty: 2458
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Bardzo fajny fikaszon! Gratuluję pomysłu (nietypowa forma) i jego wykonania. Właściwie tak mógłby wyglądać Huddy związek-bez wątpienia byłaby to dziwna para :D
Właśnie wyobraziłam sobie babkę przeprowadzającą z nimi wywiad i dopadł mnie nagły atak dzikiego śmiechu :lol:
|
|
_________________
"Successes only last until someone screws them up. Failures are forever"
"People get what they get. It has nothing to do with what they deserve"
Wysłany:
Pon 13:53, 04 Sty 2010 |
|
Bloody Mary
Rezydent


Dołączył: 14 Kwi 2009
Posty: 274
Miasto: Torino
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Re: "Sukcesy i porażki" nr 01/2010 [M]
Sarusia napisał: | Dla orco, w podziękowaniu za budujący komentarz do poprzedniego (po)twora. | Autentycznie mnie zatkało. Nie spodziewałam się. Bardzo, bardzo dziękuję. :zawstydzony:
Fik świetny, nowatorski ale utrzymany w klimacie, a mimo to przezabawny. Mam tylko jeden zarzut. Jest za krótki. Właśnie się człowiek wkręca a tu koniec ;|
Nie chodzi tylko o poschlebianie autorce, ani o to, że to naprawdę dobry fik i chciałabym cieszyć się nim dłużej, ale... po prostu on powinien być dłuższy (tak na oko ze 2 razy dłuższy)... bo zostawia po sobie taki niedosyt... jak dobra reklama filmu lub książki. Po prostu chce się jeszcze.
|
|
Wysłany:
Pon 13:58, 04 Sty 2010 |
|
orco


Dołączył: 17 Wrz 2009
Pochwał: 28
Posty: 638
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Oryginalny pomysł, cudownie napisane :D
Jednym słowem: piękna miniaturka :wink:
|
|
_________________
Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! :mrgreen:
Gusia - moja Bratnia Dusza :wink: Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat :mrgreen:
Wysłany:
Pon 15:25, 04 Sty 2010 |
|
zaneta94
Grzanka


Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30
Posty: 11695
Miasto: Dziura zabita dechami :P
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
O rany. Czuję się rozpieszczona do granic możliwości, a mam poczucie, że zupełnie na to nie zasłużyłam.
Niemniej dziękuję bardzo za takie budujące opinie. :*
Licence, jak zawsze niezawodna. Sama Twoja obecność na mnie działa pokrzepiająco. A jak w dodatku Ci się podoba, to gdzieś tam w okolicy łopatek wyrastają mi skrzydełka ;)
I sama bogini Huddy-fików, T. we własnej osobie... czuję się zaszczycona ;)
Jig i jego pierwsze razy... :lol:
orco - wyznaję zasadę, że lepiej pozostawić niedosyt, niż się przejeść. Ale wezmę Twoje słowa pod uwagę następnym razem, jesli takowy będzie ;)
I cała reszta, której dziękuję równie mocno! ;)
|
|
Wysłany:
Wto 20:51, 05 Sty 2010 |
|
Sarusia
Patomorfolog


Dołączył: 08 Kwi 2009
Pochwał: 14
Posty: 846
|
Powrót do góry |
 |
|
 |
Sarusia napisał: | Czy potrafią sobie państwo wyobrazić życie bez tego drugiego?
- Bez niej to jeszcze, ale bez jej gigantycznego tyłka? No way! - odpowiada Gregory, patrząc na Lisę nieco prowokacyjnie. |
To mnie rozśmieszyło na maxxxa. Niezły fick.
|
|
Wysłany:
Pon 13:54, 01 Mar 2010 |
|
basiag95
Student medycyny


Dołączył: 01 Lut 2010
Posty: 97
|
Powrót do góry |
 |
|
|
|
 |
|
 |
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
 |